Dziwią mnie głosy, że rzekomo na legalnym rowerze elektrycznym nie da się normalnie zarabiać a jeżdżenie tak wolno według niektórych jest wręcz niebezpieczne.
Pożyczyłem kiedyś e-bike'a I szczerze mówiąc, średnia prędkość była bardzo podobna (krzywa była bardziej równomierna, ale nie było momentów +30). Czas dojazdu do pracy był w efekcie taki sam.
W trybie tajemnym-nielegalnym było znacznie inaczej, ale branie zakrętów 90 stopni przy prędkości 40 km/h w lesie nie było najmądrzejsze. Zakończyłem na tym moją historię bo zwyczajnie nie widziałem w tym sensu, żeby wydawać 30k na rower,który mi nie zapewnia szybszego dotarcia do pracy. Myślę sobie, że jak ludzie poszli już tak na bazczela, że mają ten nielegalny tryb na stałe i łamią przepisy jako zasada, to nie powinni się dziwić, że oburzenie przekroczyło masę krytyczną (w tym rowerze co miałem, trzeba było po każdym dłuższym zatrzymaniu włączyć ten tryb od nowa).